![Real Madryt i FC Barcelona w walce o tytuł [Real Madryt i FC Barcelona w walce o tytuł]](news_images/2937.jpg) | | Real Madryt i FC Barcelona w walce o tytuł |
Po środowym spotkaniu miedzy Barceloną a Realem Madryt w rozgrywkach Copa del Rey wracamy na ligowe podwórko, gdzie wyeliminowany przez Blaugrane, Real, zdołał powiększyć przewagę nad Duma Katalonii wygrywając 3-1 z Realem Saragossa przy bezbramkowym remisie Barcelony na El Madrigal z Villarrealem.
Po raz kolejny mecz dla Królewskich nie rozpoczął się zbyt dobrze. Po błędzie obrony w 11 minucie spotkania, goście wyszli na prowadzenie dzięki bramce Latify. Mimo to Real dominował i praktycznie nie oddawał piłki. Jak się później okazało ten błąd był jedynym błędem defensywy Blancos.
Kolejny dobry mecz rozegrał Mesut Ozil, który przejął kontrole nad konstruowaniem ataków graczy z Madrytu. Niemiec ożywił gre Królewskich bardziej niż kiedykolwiek. Po jego podaniach pika wędrowała z jednego końca boiska na drugi, z boku do środka i na odwrót, zmuszając rywala do większego wysiłku. Jak się okazało, Ozil znalazł doskonałego partnera, który dziś pod nieobecność Khediry dotrzymywał towarzystwa Xabiemu Alonso w środkowej strefie boiska. Mowa oczywiście o Granero, który był bardzo zdyscyplinowany na murawie, zapominając już o chęci opuszczenia klubu.
Po utracie bramki, Madryt praktycznie nie zmienił swojej gry. Kontrolował piłkę i nie pozwalał przeciwnikowi zbyt dlatego zapuszczać się pod bramkę Ikera Casillasa. W 32 minucie meczu Carvalho będący daleko od swojej nominalnej pozycji wypatrzył Kake na dogodnej pozycji i posłał mu prostopadłą piłkę. Brazylijczyk wybiegł na czystą pozycje i technicznym strzałem pokonał bramkarza gości doprowadzając do remisu. Po raz kolejny Real musiał odrabiać straty. Do przerwy wynik się nie zmienił.
Po przerwie nie zmienili się również piłkarze. Królewscy konsekwentnie grali swoją piłkę dążąc do kolejnej bramki. Ta przyszła już 4 minuty po wznowieniu gry po przerwie. Piłkę przed polem karnym rywala przejął Granero i podał na bok do wychodzącego Ozila. Niemiec bez przyjęcia, po ziemi posłał piłkę wprost pod nogi Cristiano Ronaldo, któremu pozostało jedynie wepchnąć futbolówkę do siatki. Bramka padła z wątpliwej sytuacji, ponieważ na pierwszy rzut oka wydawało się, że obaj piłkarze są za linią obrony. Na powtórkach z kolei można dostrzec, że Niemiec stoi na równi z graczem Saragossy.
Goście starali się wywalczyć kolejną bramkę, czego bliski był Postiga wprowadzony na boisko w drugiej części spotkania. Na posterunku jednak czujny był Casillas i wybił piłkę za linie końcową boiska. Owacją na stojąco żegnano opuszczającego boisko Xabiego Alonso, którego zmienił Lass. Na boisko pojawił się również Higuain, który zmienił Benzemę oraz w miejsce Kaki pojawił się Callejon.

Trzecią bramkę dla Królewskich strzelił Mesut Ozil, czym dopełnił swój dzisiejszy występ. Kaka zanim opuścił boisko zdołał zaliczyć asystę przy golu Niemca, który mocnym strzałem z lewej nogi zapewnił swojej drużynie zwycięstwo 3-1. Po meczu, podopieczni Mourinho nie wiedzieli jeszcze, że ten mecz będzie tak ważny, ponieważ odwieczny rywal Królewskich, Barcelona, na terenie rywala nie zdołała strzelić bramki, wywożąc z El Madrigal jedynie punkt.
Real Madryt - Real Saragossa 3-1 (1-1), Latifa; Kaka, Ronaldo, Ozil Real Madryt: Casillas; Altintop, Pepe, Carvalho, Marcelo; Alonso (Lass m.61), Granero; Cristiano, Ozil, Kaka (Callejon m.67); Benzema (Higuain m.72)
Real Zaragoza: Roberto; Lanzaro, Da Silva, Paredes, Obradovic; Dujmovic, Apono, Ruben Micael (Helder Postiga, m.55), Luis García (Abraham, m.74); Lafita, Aranda (Barrera, m.67)
Zbliża się luty a wraz z nim słabsza forma Barcelony, co widać było w dzisiejszym spotkaniu z Villarrealem. Niestety dodatkowym problemem Pepa Guardioli są kontuzje zawodników, do których po dzisiejszym meczu najprawdopodobniej dołączy Gerard Pique, zmieniony w 60 minucie meczu przez Alexisa. Kolejne spotkanie Blaugrany wpada do jednego worka gorszych spotkań wyjazdowych. Na 10 meczów poza Camp Nou w lidze, Barcelona nie wygrała aż 5 (6 z dzisiejszym meczem). Niestety jest to największy problem zespołu Guardioli w tym sezonie, który traci już 7 punktów do Realu Madryt.
Wydaje się, że przyczyną całej tej bezsilności w spotkaniu na El Madrigal są właśnie kontuzje, które wyeliminowały jeden z motorów napędowych Barcelony, Inieste. Jeżeli doliczymy do tego słabsza ostatnio postawę Xaviego czy Fabregasa, zobaczymy, że siła Blaugrany znacznie zmalała. W dodatku Messi jest coraz bardziej niewidoczny. Jego wkład w dzisiejsze spotkanie był co najmniej niewłaściwy. Zmarnował pierwszą swoją doskonałą okazje na bramkę, gdy próbował lobować bramkarza gospodarzy w sytuacji sam na sam. Piłka minimalnie minęła się z prawym słupkiem bramki.
Kolejne próby były tylko dowodem na to, że luty dla Barcelony jak i Messiego nie jest najlepszym miesiącem do grania w piłkę, a jeszcze się przecież nie zaczął.
W 35 minucie spotkania odpowiedział Villarreal a dokładnie kapitan drużyny Marcos Senna. Zawodnik tuż z przed pola karnego uderzał piłkę bez przyjęcia sprawiając Valdesowi wiele trudu. Bramkarz gości popisał się refleksem i uchronił swój zespół od utraty bramki. Barcelona naciskała i znaczeni częściej posiadała piłkę. Tuż przed końcem pierwszej połowy odezwał się cały stadion, niezadowolony z decyzji sędziego, który nie podyktował rzutu karnego za rzekome przewinienie Sergio Busquetsa.
Kolejną dogodną sytuacje bramkową Barcelona miała w 78 minucie spotkania, jednak Diego Lopez popisał się światowej klasy obroną. Chwile później boisko opuścił Xavi w miejsce którego pojawił się Thiago. Na murawie pojawił się również Tello, który zmienił Adriano. Guardiola postawił wszystko na jedną kartę zamieniając obrońcę na napastnika.
Wydawało się, że Blaugranie uda się strzelić bramkę dzięki świeżości Tello, który bardzo dobrze radził sobie pod polem karnym gospodarzy. Wychowanek Barcelony minął kilku piłkarzy Vilalrrealu i z linii końcowej boiska zdołał podać do Fabregasa, który wbiegał w pole karne. Hiszpan uderzył potężnie na bramkę Diego Lopeza, który zdołał jedynie trącić piłkę ręką. Ta z kolei odbiła się od poprzeczki i szczęśliwie Żółta Łódź Podwodna wciąż grała o punkty.

Diego Lopez był jednym z bohaterów swojej drużyny. Pod koniec meczu zdołał jeszcze wybronić groźny strzał Messiego, który znalazł się w doskonałej sytuacji dzięki podaniu Alexisa. Piłka jednak odbiła się od nogi bramkarza i kolejny strzał Messiego nie przyniósł skutku. Barcelona była blisko i miała kilka na prawdę świetnych okazji na strzelenie bramki. Tym razem jednak piłkarze Guardioli mieli mniej szczęścia i zakończyli mecz bezbramkowym remisem.
Barcelona traci kolejne punkty na korzyść Realu Madryt, który wciąż pozostaje liderem La Liga z 52 punktami na koncie. Blaugrana jest na drugim miejscu z dorobkiem 45 punktów. Zdobyty dziś przez Villarreal punkt jest na wagę złota. Drużyna Jose Francisco Moliny znajduje się 17 miejscu w La Liga z 20 punktami na koncie i z niepokojem spogląda na strefę spadkową tabeli.
Villarreal CF 0-0 FC Barcelona (0-0)
Villarreal: Diego Lopez, Angel, Gonzalo, Musacchio, Joan Oriol, Cani (Castellani, m.72), Bruno Soriano, Borja Valero, Marcos Senna (Marchena, m.89), Marco Ruben (Camunas, m.83), Joselu
Barcelona: Víctor Valdes, Puyol, Pique (Alexis, m.61), Mascherano, Abidal, Dani Alves, Busquets, Xavi (Tiago, m.77) Adriano (Tello, m.77) Cesc Fabregas, Messi |