![Messi oraz Mathieu w walce o piłkę [Messi oraz Mathieu w walce o piłkę]](news_images/2959.jpg) | | Messi oraz Mathieu w walce o piłkę |
Mimo sporego zamieszania wokół pierwszego meczu Barcelony z Valencią na Mestalla, gdzie padł remis 1-1 po dość kontrowersyjnej decyzji sędziego, który powinien wyrzucić z boiska interweniującego ręką poza polem karnym bramkarza Barcelony, tym razem podopieczni Guardioli nie pozostawili żadnych wątpliwości.
Valencia przyjechała na Camp Nou będąc w nieco gorszej sytuacji. Barcelona strzelając bramkę na wyjeździe była bliżej finału niż goście.Mimo to piłkarzom Emery'ego do sukcesu wystarczyłaby tylko jedna bramka, której jednak nie udało się strzelić, a sytuacji było kilka. Z drugiej strony, gdyby nie marna skuteczność gospodarzy i genialne parady Diego Alvesa to mecz mógłby skończyć się srogą porażką Valencii.
Pierwszą dobrą okazje Valencia miała po akcji Jeremiego Mathieu, który starał znaleźć w polu karnym Sofiane Feghouliego. Podania Francuza nie wykorzystał jednak jego kolega z drużyny, trafiając jedynie w boczną siatkę bramki strzeżonej przez Pinto. Pomimo dobrego startu goście stracili pierwszą bramkę juz w 16. minucie spotkania za sprawą Fabregasa, który otrzymał genialne podanie od Lionela Messiego, praktycznie ze środka boiska. Były kapitan Arsenalu wykorzystał niezdecydowanie bramkarza gości i bez przyjęcia kopnął piłkę górną częścią stopy, umieszczając ją w siatce.
Adil Rami, piłkarz, który w tym sezonie chwalony był za swoją gre w obronie oraz niejednokrotnie gościł w najlepszej jedenastce kolejki, popełniał dziś wiele dramatycznych wręcz błędów, po których jego drużyna cudem, ani razu nie straciła bramki. Mimo złej postawy obrońcy Valencii, bramkarz Diego Alves, nie dał się zaskoczyć Messiemu, który doszedł do sytuacji strzeleckiej po złym podaniu Ramiego.
Bramkarz Los Che niejednokrotnie ratował swój zespół dzisiejszego wieczoru. Gdyby nie on, mecz dla Valencii zakończyłby się już w pierwszej połowie spotkania. Do przerwy wynik się już nie zmienił, lecz mimo prowadzenia gospodarzy, Guardiola wyglądał na wyraźnie niezadowolonego. Trener Blaugrany bardzo dobrze wiedział, że jedna bramka strzelona przez gości mogła odmienić losy spotkania, całego dwumeczu, a nawet awansu do finału.
I tak druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia Nietoperzy. Jordi Alba po raz kolejny znalazł się w doskonałej okazji strzeleckiej. Korzystając z doświadczenia, zostawił za sobą Puyola i uderzył na bramkę gospodarzy. Strzał wybronił Pinto, nagrodzony przez stadion kolejną owacją. Barcelona odpowiedziała rzutem wolnym. Przy piłce zostali jedynie Xavi i Messi. Hiszpan przeskakując nad piłka, szturchnął ją lekko, wystawiając futbolówkę Argentyńczykowi. Portero Valencii z trudem wybronił ten stały fragment gry, łapiąc piłkę na raty.
Dziś można się było przekonać, że Messi jest groźny nawet, gdy ma spadek formy, czego doświadczyli obrońcy Valencii. Piłkarz wpadł miedzy strzech przeciwników, minął ich bez trudu i końcem buta zdołał jeszcze oddać strzał na bramkę. Mimo usilnych starań gospodarzy, wynik wciąż nie przesądzał o awansie Barcelony. Wystarczyła jedna bramka, by zespół prowadzony przez Unai'a Emery'ego mógł walczyć o awans w dogrywce.

Swoją kolejna szansę miał Jordi Alba, który chciał wykorzystać swą szybkość i minąć Puyola tuż przed polem karnym. Obrońca Blaugrany w ostatniej chwili, padając już na plecy zdołał wybić piłkę z przed nosa Alby. Dużo kłopotu bramkarzowi Barcelony sprawił również strzał Jonasa. Wydawało się, że piłka uderzy w poprzeczkę, lecz Pinto nie ryzykując, w ostatniej chwili, ręką, przeniósł futbolówkę nad poprzeczką.
Niestety dla Valencii, wszelkie nadzieje na odrobienie strat legły w gruzach, gdy w 77. minucie spotkania swoją druga żółtą kartkę w tym meczu obejrzał Feghouli. Piłkarz musiał opuścić boisko, osłabiając swoich kolegów, co chwile później wykorzystali piłkarze Guardioli. Z głębi pola od Messiego piłkę otrzymał wychodzący Alexis, jednak kryty przez zawodnika gości, oddał futbolówkę stojącemu tuż przed polem karnym Fabregasowi. Ten bez przyjęcia, przedłużył podanie do znajdującego się obok Xaviego. Hiszpan piłkę przyjął, spojrzał przed siebie i bez problemu pokonał Diego Alvesa. Wściekły bramkarz Valenci, nie mógł uwierzyć, że wpuścił kolejną bramkę.
Mimo wielkich nadziei piłkarzy z Mestalla oraz genialnej postawie goalkeepera gości, Unai Emery oraz jego zawodnicy żegnają się z Copa del Rey. Guardiola triumfuje i jego Barcelona po raz kolejny wywalczyła sobie miejsce w finale Pucharu Króla. Katalończyków czeka spotkanie z drużyną Athleticu Bilbao, którzy swój, półfinałowy mecz rewanżowy rozegrali wczoraj, pokonując Mirandes 6-2. Data finału CdR nie jest jeszcze znana, podobnie jak miejsce jego rozegrania. Mecz prawdopodobnie odbędzie się w maju.
Barcelona: Pinto; Puyol, Mascherano, Piqué, Abidal, Thiago, Xavi, Cesc (Iniesta, mi.90+2), Cuenca (Tello, min.89), Messi oraz Alexis (Dani Alves, min.86).
Valencia: Diego Alves; Miguel, Rami, Víctor Ruiz, Jordi Alba, Albelda (Parejo, min.85), Banega (Tino Costa, min.68), Feghouli, Jonas (Piatti, min.79), Mathieu oraz Aduriz.
Bramki: 1-0: Cesc, min.16. 2-0: Xavi, min.81. |