Deportivo Alaves Athletic Bilbao Atletico Madryt FC Barcelona Celta Vigo Deportivo La Coruna Eibar Espanyol Granada Las Palmas Leganes Malaga Osasuna Real Betis Real Madryt Real Sociedad Sevilla Sporting Gijon Valencia Villarreal

Expresion de Futbol #21

Publicystyka Mikołaj Zimoch @22.01.2017 | Przeczytano 910 razy

Expresion de Futbol #21
Źródło: Sky Sports

Wracam z felietonem po dłuższej przerwie. W międzyczasie wydarzyło się naprawdę sporo - zarówno w Hiszpanii, jak i światowej piłce. 

Miłośnicy 11-krotnych triumfatorów Champions League po kilku miesiącach sielanki musieli wrócić na ziemię, bo bardzo możliwe, iż stracili kontakt z rzeczywistością, rozsmakowując się w sukcesach ekipy Zidane'a. Sympatycy Królewskich przypomnieli sobie definicję słowa: porażka. Niezbędne do tego okazało się spotkanie z Sevillą na Ramon Sanchez Pizjuan. Do 85. minuty zanosiło się na kontynuowanie passy, jednak końcówka należała do zespołu Sampaoliego, który perfekcyjnie wykorzystał moment zastoju Los Blancos. Spora część rodziny madridismo nie należy do grupy specjalnie cierpliwych, dlatego na forach zrzeszających fanów Realu oraz na kilku okładkach iberyjskiej prasy sportowej, można było przeczytać już o kryzysie, jaki miał dopaść ekipę z Bernabeu, czego dowodem były dwie porażki z rzędu: Sevilla i Celta. Sobotni pojedynek z Malagą w lidze powinien pozwolić jednak na złapanie oddechu, dystansu oraz polepszyć morale w szatni przed następną fazą rywalizacji tego sezonu, ponieważ w stolicy Hiszpanii - Królewscy sięgnęli po komplet punktów, spoglądając już w kalendarz i wyczekując środowego starcia w Vigo, gdzie w ramach Copa del Rey zmierzą się z Celtą i potrzebują remontady.

Za każdym razem gdy ktoś wspominał przy mnie o rozszerzeniu formuły Mistrzostw Świata reagowałem tak samo - nie podejmując głębszej dyskusji, wstawałem od stołu i po krótkim rozbiegu uderzałem głową w ścianę, mniej więcej jak Zizou w Materazziego. 48 zespołów w najbardziej elitarnych, przynajmniej z nazwy rozgrywkach jest podobnie absurdalnym pomysłem. Okej - można było się nad nim pochylić i pogawędzić w biurach FIFA, ale nigdy nie sądziłem, że ktoś weźmie tę ideę na poważnie. Siła pieniądza jest jednak nieograniczona. Świetnie na Twitterze podsumował całą akcję Andrzej Strejlau - 48 drużyn w M.Świata to realizacja chorego pomysłu wyborczego G. Infantino i białych kołnierzyków biznesu. To ma być święto dla najlepszych''. Nie trzeba było długo czekać na falę pseudointelektualnych wywodów, optymistów tych zmian w piłce. Ciekawej jak zawsze wypowiedzi udzielił Jan Tomaszewski.

Były golkiper reprezentacji Polski stwierdził, że to świetny ruch Światowej Organizacji Piłkarskiej. Najbardziej zabawna była jednak jego argumentacja, która skupiła się na tym, iż dzieci marzą o występach w takich imprezach, dlatego dzięki temu, spełnimy ich sny oraz zwiększymy promocję futbolu na niemal wszystkich kontynentach. Sam poziom Mundialu z kolei nie straci na wartości, bo... drużyny słabsze, które aktualnie nie przebrnęłyby kwalifikacji, i tak odpadną w fazie grupowej. Przyznam szczerze, że dziwię się, iż nie znalazł on jeszcze zatrudnienia na internetowym portalu Żelazna Logika. Jan Tomaszewski już nie raz zaskoczył swoimi opiniami, najczęściej wygłaszanymi w studiach TVP, przy okazji spotkań polskiej kadry, dlatego akurat tych słów z jego ust się spodziewałem, co nie zmienia faktu, że naturalnie się z nimi w żadnym punkcie nie zgadzam. Może i fragment o marzeniach młodych zawodników rozsianych po całym globie szlachetny, jednak w przypadku takiej kwestii nie należy się kierować uczuciami, lecz zdrowym rozsądkiem. Czy moja polemika, której stanowisko popiera większość widzów futbolu, opowiadająca się za status quo coś zmieni? Niestety nie, bo przedstawiciele FIFA ostatecznie przyklepali tę zmianę i od roku 2026 w Mundialu będą brały udział reprezentacje z 48, a nie jak dziś 32 państw.

O ile taki odlot działaczy tej organizacji można jeszcze wytłumaczyć wpływami finansowymi, bo dzięki takiemu rozwiązaniu budżet zwiększy się o kilkaset milionów, to niedawne propozycje szefa komisji do spraw rozwoju w futbolu można rozpatrywać w kategorii kosmosu. Najbardziej szaloną ofertą Marco van Bastena, bo to właśnie Holender wpadł na taki pomysł, jest zniesienie w przepisach spalonego. Czy jest jakaś osoba, trzeźwo oceniająca rzeczywistość, która serio myśli, że w dzisiejszej piłce jest możliwe wycofanie spalonego ot tak? Przepisy bez niego wywróciłyby futbol do góry nogami – nie byłoby mowy o ustawieniu defensywy w linii, wyższym pressingu, czy podaniach penetrujących a'la Iniesta. Kilku zawodników cały czas przebywałoby w obrębie własnej szesnastki, bo przecież nie możliwe byłoby zostawienie snajperów rywali bez krycia. Już mam przed oczami Aubameyanga, Suareza, czy Ronaldo – czekających na futbolówkę, by po chwili stanąć oko w oko z golkiperem. Wszelkie taktyki i koncepcje gry przeszłyby do lamusa, na śmietnik historii, a w niemal każdym spotkaniu oglądalibyśmy po 5-6 bramek, co pewnie paradoksalnie niektórych widzów by ucieszyło. Pewnie każdy z nas bez problemu wskazałby kilku piłkarzy, którzy opanowali sztukę strzelania jedenastek do perfekcji i w każdych rozgrywkach jakaś część ich bramkowych zdobyczy wzięła się właśnie z tego tytułu.

Pomysł van Bastena zakłada, iż tradycyjne rzuty karne, zostałyby zastąpione przez akcje sam na sam, które zawodnik rozpoczynałby na 25. metrze i ograniczałby go limit czasowy na poziomie ośmiu sekund. Chyba te dwa rozwiązania utkwiły mi w głowie najbardziej – bo były najbardziej kontrowersyjne oraz krytykowane w środowisku piłkarskim. Rozumiem, że działacze Światowej Organizacji Piłkarskiej, w tym przypadku na czele z van Bastenem, pełniącym funkcję przewodniczącego komisji do spraw rozwoju w futbolu (sama nazwa brzmi dość dziwacznie), muszą przynajmniej udawać, że czymś się zajmują, żeby otrzymać odpowiednio duże wynagrodzenie, ale myślę, że zamiast takich odlotów – bardziej wartościowym działaniem byłoby wprowadzenie technologii powtórek, czego z utęsknieniem wyczekuje. Co do przepisów: zachowajmy zdrowy rozsądek i utrzymajmy status quo. Najpiękniejszy sport świata nie potrzebuje takich rewolucyjnych zmian, a na pewno nie w takiej formie. Holendrowi z kolei doradzam skonsultowanie się ze specjalistą lub farmaceutą. Mam nadzieję, że Gianni Infantino nie weźmie jego pomysłów na poważnie, choć jak patrzę na kwestię liczby reprezentacji w Mundialu, może być różnie...


Źródło: Własne

Tagi: FIFA, La Liga, Marco van Basten, Publicystyka

Powiązane artykuły
Zobacz także

Komentarze - bądź pierwszy, skomentuj! Obserwuj Dodaj opinię

R E K L A M A
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.