Deportivo Alaves Athletic Bilbao Atletico Madryt FC Barcelona Celta Vigo Deportivo La Coruna Eibar Espanyol Granada Las Palmas Leganes Malaga Osasuna Real Betis Real Madryt Real Sociedad Sevilla Sporting Gijon Valencia Villarreal

Expresion de Futbol #22

Publicystyka Mikołaj Zimoch @30.01.2017 | Przeczytano 1240 razy

Expresion de Futbol #22
Źródło: Fototapety24.pl

Real już nie Królewski? Felieton jak co tydzień... Zapraszam!

Mało kto pamięta o tym, że najbardziej utytułowany zespół w historii na samym początku występował pod nazwą Madrid Club de Futbol. Real pojawił się po kilkunastu latach od założenia tej instytucji w 1902 roku - wraz ze zmianą nazwy, przemianom uległ również herb drużyny. W wizerunku pojawiła się hiszpańska korona, na której czubku widnieje po dzień dzisiejszy krzyż, symbolizujący chrześcijańskie korzenie państwa oraz władzę monarszą, której źródła należy szukać w średniowieczu. O ile powiązania generała Franco z Los Blancos, które rzekomo miały pomagać w wygrywaniu tytułów na krajowym podwórku, można rozpatrywać w kategoriach zmyślonej historyjki miłośników Barcelony, to nie należy przechodzić obojętnie wobec tradycji oraz podstaw założycielskich 11-krotnych triumfatorów Champions League. Gdy w ostatnim tygodniu śledziłem poczynania Realu - najpierw z Malagą w Primera Division, a następnie rewanż z Celtą na Balaidos w ramach Copa del Rey (swoją drogą zakończony remisem, skutkującym wyrzuceniem Los Galacticos z Pucharu Króla), zastanawiałem się, czy obecne działania Pereza nie powinny wywołać efektu, polegającego na odebraniu jego klubowi przydomku Królewskich? Chodzi oczywiście o głośną sprawę, której właściwie drugą już część mogliśmy oglądać w niedawnej przeszłości.

Pierwszy etap miał miejsce kilka miesięcy temu, jednak teraz przybrał on na sile, zwłaszcza w debacie medialnej. Florentino najpierw zgodził się na to, żeby na kartach kredytowych jednego z arabskich banków prezentował się herb Realu bez krzyża na koronie - niedawno to samo stało się wraz z umową między klubem z Bernabeu, a szejkami z kilku państw Bliskiego Wschodu. Chodziło między innymi o Arabię Saudyjską i Kuwejt. Tamtejsi inwestorzy mieli problem, polegający na tym, iż krzyż jest niewątpliwie symbolem, jednoznacznie związanym z religią chrześcijańską i rzekomo krzywdzącym uczucia wyznawców Allaha, których w tamtych krajach jest blisko sto procent. Jestem w stanie zrozumieć, że Arabowie, przedstawiający konkretną ofertę, opiewającą na dziesiątki milionów euro, mają też swoje twarde warunki, co nie zmienia faktu, iż prezes Realu Madryt podjął skandaliczną i niepodlegającą racjonalnej oraz logicznej obronie decyzję. Perez zdecydował się na usunięcie krzyża z herbu widniejącego na oficjalnej odzieży klubu, trafiającej na rynek tych paru państw. Najbardziej irytuje, a zarazem dziwi linia opozycji, czyli części kibiców Królewskich, ślepo i uparcie broniących zdania prezesa. Najczęściej przewijającym się argumentem w dyskusji w tym środowisku jest zasada: ktoś płaci, ktoś wymaga.

Niezaprzeczalnym jest fakt, który mówi o tym, iż dzisiejszą piłką, jak i każdą dziedziną naszego życia rządzi pieniądz. Przekonujemy się o tym codziennie - Chińczycy lubią to. Jakie ma to jednak znaczenie w kontekście tradycji tego klubu? Zachowanie Pereza jest podobne do malarza, który nagle wylewa kubeł pomyj na nieskazitelną dotychczas, przejrzystą, białą kartę. Santiago Bernabeu twierdził, że koszulkę Los Blancos można splamić błotem, potem, ale nigdy hańbą. O tej zasadzie zwyczajnie zapomniał Florentino. 69-latek ot tak sprzedał za doraźne wpływy do budżetu kawał historii, ilustrując, że komercjalizacja futbolu sięgnęła poziomu absolutnego. Nie trafia do mnie też linia obrony, mówiąca o tym, że teraz każdy klub działa identycznie: Juventus całkowicie zmienił swój herb itp. Od 11-kotnych triumfatorów Ligi Mistrzów należy oczekiwać czegoś więcej, tym bardziej, że przez lata rodzina madridismo bujała w obłokach o swojej rzekomej znakomitości, wyjątkowości, szlachetności. Prezes Realu zaburzył tę hierarchię jednym podpisem. Nie ma znaczenia, czy krzyż stanowi połowę, 1/4, albo zaledwie 1/50 całego herbu, ani czy ta zmiana - polegająca na jego usunięciu z korony, będzie się dokonywała tylko na towarach trafiających na Bliski Wschód. Arabskim szejkom, podobnie jak chińskim inwestorom wydaje się, że swoimi pieniędzmi są w stanie kreować rzeczywistość w Europie oraz wprowadzać w niej nowe porządki.

To oczywiste, że punkt widzenia w tej kwestii jest w znacznej mierze uzależniony od indywidualnego światopoglądu, jednak każdy człowiek powinien posiadać kręgosłup moralny. Jeżeli masa osób przez lata buduje przyjazny wizerunek instytucji, jaką jest Real Madryt, to rzeczą nie do przyjęcia jest parafowanie umowy, de facto przekreślającej kawał historii, uderzającej w same fundamenty funkcjonowania. Mam nadzieję, że przynajmniej część miłośników Królewskich - gdy przy najbliższym spotkaniu swoich ulubieńców przejdzie się na Estadio Santiago Bernabeu, słysząc i intonując pieśń Hala Madrid y nada mas pomyśli, iż postępowanie władz nie przystoi takiej marce, skupiającej setki milionów ludzi na całym świecie. Dobrze byłoby, choć to raczej myślenie charakterystyczne dla Utopii, gdyby kibice i przede wszystkim działacze Los Blancos kierowali się w swoim postępowaniu, mając na względzie złotą myśl Gutiego - Koszulka Realu to tarcza, to coś więcej. Sprzedawanie własnej historii, tradycji, sięgającej do DNA oraz genezy najbardziej utytułowanego klubu świata, jest rysą, której nie da się w żaden sposób usunąć, ani poddać zabiegowi make up. Usuwanie, pod dyktando arabskich inwestorów, kluczowego elementu herbu, nawiązującego do konwenansów hiszpańskich oraz madryckich zarazem, do podstaw iberyjskiej cywilizacji, na których tworzyła się i wciąż buduje tożsamość mieszkańców, w znacznej mierze sympatyków klubu, jest działaniem jednoznacznie złym, zasługującym na publiczną krytykę i sprzeciw. Tym bardziej dziwi obojętność sporej części rodziny madridismo na taki stan rzeczy. Wynika ono prawdopodobnie z krótkowzroczności i słabej pamięci. Jeżeli kiedyś przyśpiewki i gwizdy pod adresem prezesa Realu można było traktować jako nieuzasadnione, to aktualną sytuację, wynikającą z porozumienia Pereza z szejkami, można skwitować dwoma prostymi słowami: Florentino. Dimisione!

 


Źródło: Własne

Tagi: Florentino Perez, La Liga, liga mistrzów, Publicystyka, Real Madryt

Powiązane artykuły
Zobacz także

Komentarze - bądź pierwszy, skomentuj! Obserwuj Dodaj opinię

Części samochodowe w iParts.pl
R E K L A M A
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.